Zamilkłam. Walczę z nocnymi koszmarami.
Kiedy się kładziesz ale jeszcze nie śpisz nachodzą Cię myśli. Najróżniejsze. Najstraszliwsze.
Wieczory mnie przerażają.
Nie będę Grace Kelly, którą wszyscy pamiętają 26 lat po jej śmierci.
Friday, November 14, 2008
Wednesday, November 5, 2008
The new day
Moje łóżko. 2x1.60 (tak mi to wygląda). Tylko w nim czuję się w pełni sobą. Jestem jaka jestem. Bez makijażu. (UWAGA!) ufryzowanych włosów. Mogę leżeć wzdłuż albo wszerz. Przeciągać się i wystawiać prawą noge spod kołdry żeby się ochłodzić.
Spoglądam na nie z tęsknotą. Już za 12h wślizgnę się do niego z powrotem. Ono kusi i nęci.
To będzie długi i męczący dzień. Na francuskim tylko trochę poskacze i poukładam usta w dzióbek. I jeszcze On nie oddał mi mojej mp3 z pozytywną muzyką na dzień cały.
I jeszcze na pewno nabawie się odcisków od nowych butów.
Oj, będzie cudnie :) Uwielbiam dni jak ten. Naprawdę!
Spoglądam na nie z tęsknotą. Już za 12h wślizgnę się do niego z powrotem. Ono kusi i nęci.
To będzie długi i męczący dzień. Na francuskim tylko trochę poskacze i poukładam usta w dzióbek. I jeszcze On nie oddał mi mojej mp3 z pozytywną muzyką na dzień cały.
I jeszcze na pewno nabawie się odcisków od nowych butów.
Oj, będzie cudnie :) Uwielbiam dni jak ten. Naprawdę!
Tuesday, November 4, 2008
W pociągu nie byle jakim
Wróciłam. Z miasta, w którym jest mój dom. Do miasta. Gdzie żyję.
Jadąc pociągiem. Długich godzin pięć. Wyjść z podziwu nie mogłam. Jak różni jesteśmy. Och uwielbiam takie podróże. Dodam, że było w czym przebierać, bo w pociągu ścisk niebywały. 8 na 8 i stacze korytarzowi z browarem tudzież petem w ręku. Cały tygiel. Misz-masz. Ludzie wszelkiego wzrostu, wagi, kultury, narodowości. Prawdziwy raj dla czujnych obserwatorów.
Persona Numero Uno (1): na oko lat 105, wózek na kółkach, bukiet liści, paczka papierosów i najświeższy Joy, bo jak sama zauważa trzeba być na bieżąco w świecie na wskroś plotkarskim. Chwali jej się. Nie chce wypaść z obiegu. Kto z kim sypia. Kto jaką wpadkę modową zaliczył. Kto który chodnik zarzygał. Żyjemy w świecie, gdzie najcenniejsza jest informacja i czas.
Persona Numero Duo: O i ta czasu nie traci. Cały czas trajkocze przez telefon. Sprawy stricte- i pseudo-biznesowe załatwia. Widać, że ambitna kobieta, która ma aspiracje pokonać szklany sufit i wywieźć paru menagerów płci męskiej na zawodowej taczce. Do boju!
Persona Numero Tres: Pan postury niebywałej. Ciekawe czy dwa miejsca wykupuje? Humor go w każdym razie całą podróż nie opuszcza, a jechał 2h dłużej ode mnie. Być może pomaga mu w tym szlachetny żubr, którego z przyczajki sączy. Aha i hitem jest to, że jak mówi to nikt go nie rozumie. I to nie z powodu alkoholu w organizmie. Wada wymowy+ szybkość to połączenia zabójcze dla każdego słuchacza.
No jest jeszcze osób conajmniej 4, które warte są opisu, ale post ten niebezpiecznie się wydłuża, więc kończę.
A w piątek kolejna długa jazda pociągiem. Nie mogę się doczekać!
Jadąc pociągiem. Długich godzin pięć. Wyjść z podziwu nie mogłam. Jak różni jesteśmy. Och uwielbiam takie podróże. Dodam, że było w czym przebierać, bo w pociągu ścisk niebywały. 8 na 8 i stacze korytarzowi z browarem tudzież petem w ręku. Cały tygiel. Misz-masz. Ludzie wszelkiego wzrostu, wagi, kultury, narodowości. Prawdziwy raj dla czujnych obserwatorów.
Persona Numero Uno (1): na oko lat 105, wózek na kółkach, bukiet liści, paczka papierosów i najświeższy Joy, bo jak sama zauważa trzeba być na bieżąco w świecie na wskroś plotkarskim. Chwali jej się. Nie chce wypaść z obiegu. Kto z kim sypia. Kto jaką wpadkę modową zaliczył. Kto który chodnik zarzygał. Żyjemy w świecie, gdzie najcenniejsza jest informacja i czas.
Persona Numero Duo: O i ta czasu nie traci. Cały czas trajkocze przez telefon. Sprawy stricte- i pseudo-biznesowe załatwia. Widać, że ambitna kobieta, która ma aspiracje pokonać szklany sufit i wywieźć paru menagerów płci męskiej na zawodowej taczce. Do boju!
Persona Numero Tres: Pan postury niebywałej. Ciekawe czy dwa miejsca wykupuje? Humor go w każdym razie całą podróż nie opuszcza, a jechał 2h dłużej ode mnie. Być może pomaga mu w tym szlachetny żubr, którego z przyczajki sączy. Aha i hitem jest to, że jak mówi to nikt go nie rozumie. I to nie z powodu alkoholu w organizmie. Wada wymowy+ szybkość to połączenia zabójcze dla każdego słuchacza.
No jest jeszcze osób conajmniej 4, które warte są opisu, ale post ten niebezpiecznie się wydłuża, więc kończę.
A w piątek kolejna długa jazda pociągiem. Nie mogę się doczekać!
Subscribe to:
Posts (Atom)

